Category: Kronika Policyjna

Tragiczny wypadek pod Żaganiem!

W czwartek 13 stycznia w pobliżu Żagania doszło do tragicznego wypadku. Kierowca samochodu osobowego marki Mercedes stracił kontrolę nad pojazdem i z dużą siłą uderzył w przydrożne drzewo. Auto rozerwało na części! Ciężko rannego kierowcę przetransportowano do szpitala śmigłowcem LPR.

Dramatyczne sceny na drodze pod Żaganiem

Członkowie Ochotniczej Straży Pożarnej nie byli przygotowani na to, co zobaczyli na Drodze Wojewódzkiej nr 300. Samochód osobowy podzielony na części znajdował się na odległych odcinkach drogi. Jedna połowa leżała w odległości 70 metrów od drugiej. Obie części były całkowicie zmiażdżone i nie pozostawiały złudzeń co do powagi zdarzenia.

Wypadek miał miejsce około godziny 13. Droga w tym czasie była pusta.

Na miejsce natychmiast wezwano śmigłowiec LPR. Kierowcę Mercedesa znaleziono 30 metrów od przedniej części auta. Siła uderzenia wyrzuciła mężczyznę z pojazdu. Kierowca był jedynym pasażerem pojazdu. Obecnie walczy w szpitalu o życie.

Winne drzewa czy nadmierna prędkość?

Przyczyn wypadku oficjalnie jeszcze nie ustalono, chociaż wstępnie mówi się o tym, że udział w wypadku mogła mieć nadmierna prędkość. Prace na miejscu zdarzenia trwały wiele godzin, a droga była zablokowana do godziny 18. Nie wyjaśniono wciąż, jaka mogła być przyczyna utraty panowania nad kierownicą.

Tragiczny wypadek wywołał dyskusję w komentarzach pod artykułami w sieci. Według niektórych wypadek pod Żaganiem był skutkiem nadmiernej prędkości, a inni zwracają uwagę na drzewa przy drodze. Kwestię drzew porusza się przy każdym wypadku, jednak nie zmienia to faktu, że drzewa są widoczne z daleka i nie stanowią obiektów ruchomych. O wiele większe zagrożenie to na przykład dziurawe drogi, nadmierna prędkość, czy złe warunki pogodowe.

Apelujemy o ostrożność na drogach, zwłaszcza zimą, kiedy jezdnię często pokrywa lód. A jeśli chcecie poczytać więcej informacji drogowych, zajrzyjcie na stronę: https://nadrogach.pl/.

Read More

Lubuskie. Wandal ściął krzyże piłą mechaniczną!

Przenosimy się do miejscowości Koryta w województwie lubuskim. Okolica zmaga się od jakiegoś czasu z atakami wandala, który szczególnie upodobał sobie lokalną parafię. Mężczyzna w ciągu ostatnich kilku dni ściął aż trzy krzyże znajdujące się w przestrzeni miejskiej. Mieszkańcy są w szoku.

To była spokojna parafia

Proboszcz parafii mieszczącej się w powiecie sulęcińskim nie krył smutku i zdziwienia. Zaznaczył, że przecież krzyż jest symbolem także organizacji ratujących ludziom życie i nie może zrozumieć, czemu miał służyć ten akt wandalizmu.

Istotnie, ścięte krzyże przydrożne i jeden obalony krzyż na cmentarzu prezentują smutny widok. Zwłaszcza że nikomu nie przeszkadzały. Malutką wiejską parafię także ciężko uznać za problematyczną, czy konfliktową. Atak na religijny symbol nie ma więc żadnego uzasadnienia, a postępek wandala krytykują nawet osoby przeciwne Kościołowi.

Policja rozpoczęła śledztwo w sprawie, chociaż nieoficjalnie wiadomo już, kto stoi za występkiem. Mężczyzna odpowiedzialny za zniszczenia przebywa podobno w swoim domu, gdzie zabarykadował się przed policją i innymi mieszkańcami miejscowości. Mężczyzna jest w okolicy dość znany.

Atak na symbole w walce z instytucją

Komentujący sprawę internauci jednogłośnie stwierdzili, że atak na spokojną parafię nie ma żadnego sensu. Nikt nie przeczy, że Kościół jako instytucja ma sporo na sumieniu, ale nie zapominajmy, że za tym wszystkim stoją również zwykli ludzie, dla których symbole religijne to świętość. Krzyż ma ogromne znaczenie dla chrześcijan i bezczeszczenie tego znaku zwyczajnie boli wszystkie osoby, które szczerze wierzą w Jezusa Chrystusa

Przyznajcie sami, że wiara sama w sobie nie jest niczym złym. A to, że ludzie potrafią wszędzie przemycić zło, to inna sprawa. Mimo tego nie sądzimy, by niszczenie symboli religijnych i kościołów przyniosło pozytywny skutek w walce z pedofilią, czy nadużyciami. To nie krzyż odpowiada za czyny ludzi.

Ten wpis także może Cię zainteresować: Jak wypisać dziecko z lekcji religii?

Read More

Podpalili miejską choinkę. Policja wciąż poszukuje jednego ze sprawców

Sztuczna atmosfera świąt i nachalne reklamy w internecie mogą wywoływać złość i agresję, ale przyznajcie sami, że podpalenie pięknej choinki miejskiej nie jest czynem zasługującym na usprawiedliwienie. Dwaj wandale, którzy dopuścili się tego kosztownego czynu, zostali uwiecznieni na kamerach monitoringu. Policja wciąż poszukuje jednego z nich.

Bezmyślny akt wandalizmu

Uroczyste włączenie światełek na choince miejskiej miało miejsce niecałe dwa tygodnie temu. Można nie lubić przedświątecznego szału, ale oświetlone miasta mają swój klimat. To jak bajkowy element w szarej rzeczywistości. Niestety, dwóch mieszkańców Ośna Lubuskiego postanowiło podpalić choinkę. Nie wiadomo, po co, ale prawdopodobnie była to chęć dokonania czegoś w swoim życiu. Sam handel narkotykami trudno uznać za działalność, którą zapamiętają przyszłe pokolenia. A takie podpalenie choinki, w dodatku nagrane przez kamery monitoringu, to jest sukces godny wielu lat więzienia!

Oczywiście ironizujemy. Faktem jest, że dwóch mężczyzn w wieku około 30 lat oblało choinkę benzyną, a następnie ją podpaliło. Odważni podpalacze szybko uciekli z miejsca zdarzenia, zapewne sądząc, że nikt ich nie namierzy. O znajdującej się w pobliżu kamerze raczej nie wiedzieli.

Dbanie o przestrzeń miejską nieopłacalne przez wandali

Policjanci szybko dotarli do jednego z wandali. 30-latek spędzi w areszcie najbliższe trzy miesiące w oczekiwaniu na proces. Jak się okazało, mężczyzna jest winny zniszczenia mienia, a przy okazji wpadł jako handlarz narkotykami. Funkcjonariusze znaleźli przy nim 200 gramów amfetaminy, z czego niełatwo będzie mu się wyplątać w sądzie. 30-latkowi grozi do 12 lat więzienia! A mógł po prostu podziwiać świąteczne dekoracje. Trwają poszukiwania drugiego ze sprawców.

Niestety, akty wandalizmu to w Polsce codzienność. Wandale nie przejmują się wspólnym dobrem i inwestycjami realizowanymi z naszych podatków. Trudno oprzeć się wrażeniu, że dbanie o przestrzeń publiczną jest po prostu nieopłacalne. Po co inwestować w place zabaw, ozdoby świąteczne, czy modernizacje budynków, skoro za chwilę ktoś postanowi wszystko zniszczyć? Na szczęście kamery monitoringu stanowią skuteczną pomoc w walce z wandalami.

Read More

Małe dziecko zatrzaśnięte w aucie. Szybka akcja policji

Pogoda za oknem nie sprzyja wychodzeniu z domu, ale wychodzić trzeba. Pewna mieszkanka Lubska, miejscowości w województwie lubuskim, wybrała się ze swoim malutkim dzieckiem na zakupy. Kobieta w natłoku obowiązków upuściła kluczyki na fotelik z dzieckiem. Tym sposobem dziecko zatrzasnęło się w aucie.

Zrozpaczona kobieta dzwoni na policję

Wychodzenie z domu z niemowlęciem, czy kilkuletnim dzieckiem to nie lada wyzwanie. Matki mają to jednak opanowane do perfekcji. Kobiety potrafią dźwigać siaty z zakupami i jeszcze do tego nieść dziecko. Nie straszne im również napady płaczu i dziecięcej złości. Nie sposób jednak wygrać walki ze zmęczeniem, przez które nasze zmysły płatają figle.

Kiedy mieszkanka Lubska skończyła zakupy, zapakowała je do auta i zaczęła usadzać dziecko w foteliku. Kiedy zapięła już wszystkie mechanizmy i upewniła się, że maluch jest bezpieczny. Zamknęła drzwi, by usiąść za kierownicę. Niestety, drzwi nie chciały się otworzyć, a kluczyków nigdzie nie było.

Okazało się, że kobieta zostawiła kluczyki na dziecięcym foteliku. Ruchliwy maluch wcisnął rączką automatyczny guzik i tym sposobem auto zostało zamknięte. Przerażona kobieta natychmiast zadzwoniła na policję po pomoc.

Funkcjonariusze nie tracili czasu

Zgaszone auto jest zimne jak lód, dlatego każda minuta miała znaczenie. Policjanci na szczęście nie tracili czasu i postarali się przybyć na miejsce jak najszybciej. Matka dziecka pozwoliła funkcjonariuszom wybić szybę w aucie, by otworzyć drzwi. W tym czasie maleństwo wyczuło strach matki i zaczęło się denerwować. Głośny płacz rozbrzmiał na parkingu. Maluch w nerwach i stresie zdjął sobie bucik i czapkę.

Drzwi nie dało się otworzyć. Nowoczesny automat działał wyśmienicie. Policjant wcisnął się więc do środka przez wybite okno i ubrał maleństwo, podając je matce.

Dzięki szybkiej reakcji matki dziecka oraz natychmiastowej pomocy policjantów dziecku nic się nie stało.

Read More

Policja apeluje o zgłaszanie bezdomnych, by ochronić ich przed wyziębieniem

Bezdomni na stałe wrośli w codzienny krajobraz i nikogo już nie dziwi ich widok w centrach miast. Osoby bezdomne żyją także w Żaganiu, a okres jesienno-zimowy jest dla nich najcięższym czasem w roku. Policjanci apelują o pomoc bezdomnym narażonym na wyziębienie poprzez wykonywanie telefonów na policję.

Nadchodzą mrozy i wyjątkowo ciężki czas dla bezdomnych

W każdym mieście funkcjonują Ośrodki Pomocy Społecznej i instytucje zajmujące się pomocą dla osób bezdomnych. Problem polega na tym, że ludzie bez dachu nad głową nie mają również dostępu do internetu. Wielu z nich nie wie, gdzie można udać się po pomoc. Wielu również nie chce, starając się samodzielnie radzić sobie z własną bezdomnością.

Mnóstwo bezdomnych stanowią osoby uzależnione od alkoholu. Picie na rozgrzewkę jest w tej grupie dość popularne, a znieczulanie organizmu alkoholem może zimą skończyć się tragicznie.

Jeśli widzisz na ulicy osobę bezdomną, która mimo chłodu siedzi na ławce, na przystanku lub w innym miejscu, gdzie grozi jej wyziębienie, zadzwoń na policję, by człowiek otrzymał pomoc.

Bezdomni nocują w opuszczonych budynkach

Osoby bezdomne mają swoje sposoby na mróz. Oprócz wspomnianego wcześniej alkoholu sposobem na walkę z mrozem jest bycie w ciągłym ruchu. Każdy człowiek musi jednak od czasu do czasu przespać kilka godzin, dlatego bezdomni mają również swoje miejscówki na nocleg. Niestety, nie są to miejsca ogrzewane. Dawniej można było dostać się przynajmniej do piwnic w blokach mieszkalnych, obecnie wszędzie działają domofony.

Bezdomni chowają się więc w opuszczonych budynkach. Rzadziej w altanach ogródków działkowych. Żagańska policja patroluje też kanały ciepłownicze, jednak najwięcej bezdomnych żyje w opuszczonych wojskowych koszarach.

Patrole policyjne informują bezdomnych o miejscach, w których mogą szukać pomocy. W Żaganiu działa tak zwana ogrzewalnia, gdzie osoby bezdomne mogą spędzić noc, skorzystać z toalety i wymienić stare ubrania. Bezdomnym pomaga również miejski Ośrodek Pomocy Społecznej.

Read More

W Lubuskiem zaginęła 20-latka. Prawdopodobnie stało jej się coś złego

O porwaniach i zaginięciach wciąż mówi się za mało. Tymczasem niemal każdego dnia ktoś dosłownie rozpływa się w powietrzu. Jedni świadomie porzucają własną tożsamość, by rozpocząć nowe życie, a inni padają ofiarami zbrodni. Wiele wskazuje na to, że 20-letnia Klaudia znalazła się w tej drugiej grupie zaginionych.

Piękna młoda dziewczyna znika po spotkaniu z nowo poznanym chłopakiem

Fakty nie pozostawiają złudzeń. Klaudia nie uciekła z domu, by rozpocząć nowe życie. Z ustaleń śledczych wynika, że 20-latka przyjechała do Polski w celu zdania kursu na prawo jazdy. Dziewczyna zatrzymała się u wujka w Ługach Górnych, bo od kilku lat mieszka z mamą w Berlinie. 20-latka nie zdążyła nawet rozpocząć kursu, kiedy pojawiły się informacje o jej zaginięciu.

Przyjaciele Klaudii przekazali informację o spotkaniu dziewczyny z nowo poznanym Damianem. Według jego relacji Klaudia wysiadła z auta w szczerym polu, porzucając tam swoją torebkę i telefon. Brzmi to dość nieprawdopodobnie. Chłopaka obciąża również doniesienie innej dziewczyny, której miał złożyć niemoralną propozycję kilka dni po zaginięciu Klaudii.

Jak na razie trwają poszukiwania 20-latki. O czynnościach policji w tej sprawie jak dotąd nic nie wiadomo.

Kobiety muszą na siebie uważać

Klaudia jest piękną dziewczyną i chociaż mówi się, że piękni ludzie mają łatwiej w życiu, to uroda także wiele utrudnia. Kobiety uznawane za atrakcyjne są idealnym celem dla przestępców seksualnych i handlarzy ludzkim towarem. O dziewczynach zmuszanych do prostytucji słyszy się każdego dnia. Można więc podejrzewać, że Klaudia również padła ofiarą handlarza ludźmi. Dopóki jednak policja nie przesłucha Damiana, który jako ostatni widział 20-latkę, nie dowiemy się, co mogło się stać.

Istnieje również prawdopodobieństwo, że Klaudię skrzywdzono. Liczymy jednak, że 20-latkę uda się znaleźć całą i zdrową. Jednocześnie apelujemy do wszystkich kobiet, by umawiały się na spotkania w miejscach publicznych i unikały wsiadania do aut nowo poznanych osób. Nie możemy przewidzieć zamiarów drugiej osoby, dlatego lepiej dmuchać na zimne.

Read More

Ktoś uwziął się na taksówkarkę z Żagania?

W momencie, gdy piszemy ten artykuł, zrozpaczona kobieta jest bez narzędzia pracy, a eksperci ustalają przyczynę pożaru drugiego już auta należącego do żagańskiej taksówkarki. Wszyscy zgodnie podejrzewają akt wandalizmu. Pozostają pytania, kto jest sprawcą i dlaczego to zrobił? Kobieta prosi o pomoc świadków zdarzenia.

Straciła dwie taksówki w ciągu miesiąca

Pani Sonia Kulikowska jest taksówkarką. Jeszcze w sierpniu tego roku posiadała auto wyposażone w niezbędny sprzęt do prowadzenia taksówkarskiej działalności. Opel zafira był jedynym źródłem utrzymania kobiety. Pewnej nocy taksówkarka otrzymała telefon od ojca, który zauważył, że jej samochód… płonie.

Wezwana na miejsce straż pożarna zdołała ugasić ogień w dobrym momencie. Kobiecie udało się odzyskać taksometr i kasę fiskalną. Uznała, że było to przypadkowe podpalenie lub wypadek, chociaż druga opcja była naprawdę mało prawdopodobna.

Pani Sonia zainwestowała wszystkie swoje pieniądze w drugie auto, identyczne jak poprzednie. I to również spłonęło, tyle że miesiąc później. Niestety, tym razem nie udało się uratować nic. Podpaleniu towarzyszył wybuch, który uszkodził budkę na strzeżonym parkingu, gdzie stało auto taksówkarki.

10 tys. zł nagrody dla tego, kto wskaże sprawcę

Mimo że w budce strażniczej był obecny stróż, w dodatku znajomy kobiety, nie spostrzegł żadnego przestępcy. Nie szczekał również obecny w stróżówce pies. Mimo to strażacy wstępnie wykluczyli możliwość samozapłonu auta. Podpalenie ma potwierdzić ekspertyza biegłych w zakresie pożarnictwa.

Tymczasem pani Sonia wie, że to nie mógł być przypadek i prosi o pomoc w dotarciu do sprawców lub sprawcy. Ten upór jest zrozumiały, kobieta straciła źródło utrzymania. Czy ktoś uwziął się na taksówkarkę? Kobieta uważa, że nie ma wrogów. Czasami jednak nasi najzagorzalsi wrogowie perfekcyjnie udają przyjaciół…

Trzymamy kciuki za pozytywny finał tej sprawy. Mamy nadzieję, że sprawców uda się schwytać i przede wszystkim, że pani Sonia podniesie się z kryzysu spowodowanego stratą narzędzi do pracy.

Read More

Podpalił auta dla zabawy i zrobił z tego relację na żywo

To, jak bardzo rozwinął się internet w ciągu ostatnich kilku lat, jest trudne do ogarnięcia umysłem. Mimo to nikogo nie dziwią już patologiczne zachowania ludzi, którzy chcą zabłysnąć w sieci i zdobyć cenne wyświetlenia wrzucanych przez siebie filmików. Czasami jednak ta głupota zachodzi zbyt daleko i podobnie było tym razem.

Gorzów Wielkopolski zaatakowany przez piromana

25 września nie był dla gorzowskich policjantów najspokojniejszym dniem. Funkcjonariusze otrzymywali liczne zgłoszenia o podpalonych śmietnikach, co samo w sobie nie jest ogromną katastrofą, ale z pewnością wzbudza niepokój. Podpalacz szybko się jednak znudził płonącymi śmieciami i przerzucił się na samochody.

Pech wybrał właścicieli aut stojących przy Alei 11 Listopada. Jedno auto spłonęło doszczętnie, a okoliczne zostały uszkodzone. Na miejscu szybko zjawiła się straż pożarna i policja. Pożar udało się ugasić, jednak straty i tak są bardzo duże. Zniszczone samochody były warte w sumie 170 tys. zł.

Pomogły kamery monitoringu i social media

Miłośnicy historii kryminalnych często zauważają, że kamery monitoringu nigdy nie działają, kiedy trzeba. Tym razem było na szczęście odwrotnie. Wizerunek podpalacza śmietników doskonale zapisał się na miejskich kamerach monitoringu. To była pierwsza wskazówka.

Funkcjonariusze nie musieli prowadzić skomplikowanego dochodzenia. Jeden ze śledczych szybko zorientował się, że ktoś relacjonuje gaszony pożar na żywo. To oznaczało, że sprawca prawdopodobnie jest w pobliżu. Skąd takie podejrzenie? Osoby, które podpalają coś dla zabawy, lubią patrzeć na efekt, dlatego prawie zawsze obserwują swoje “dzieło” z wygodnego punktu obserwacyjnego. Sprawca pożaru postanowił nie tylko nagrać sobie pamiątkę, ale również nabić trochę wyświetleń w sieci.

Policjanci szybko zatrzymali mężczyznę, którym okazał się 23-letni mieszkaniec miasta. Młody mężczyzna był pijany. Badanie alkomatem wykazało obecność 1,5 promila alkoholu. Za wywołanie pożaru i zniszczenie cudzego mienia mężczyźnie grozi do 5 lat więzienia.

Read More

Brała łapówki przez 5 lat. Sprawa nie wyszłaby na jaw, gdyby nie policja!

W żagańskim oddziale sanepidu do 2020 roku pracowała kobieta, która zarabiała na oszukiwaniu przedsiębiorców. O jej sprytnej działalności nie dowiedziałby się nikt, gdyby nie codzienna praca Wydziału do walki z Korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim. Przedsiębiorcy, którzy płacili kobiecie za dokonanie inspekcji, nie wiedzieli, że wręczają jej łapówkę.

Pracownica sanepidu zapragnęła mieć dwie pensje

Polska słynie z bardzo surowego sanepidu, dlatego każdy przedsiębiorca drży na myśl o kontroli. Bo nawet jeśli wszystko jest urządzone na tip-top, urzędnik może przyczepić się takiego szczegółu jak odległość zlewu od stanowiska do krojenia warzyw. Tymczasem pracownica sanepidu, która pochodzi z Żagania i przepracowała w tamtejszym oddziale 5 lat, nie była zbyt surowa.

Standardowa procedura przed otwarciem lokalu polega na kontroli z sanepidu, który dopuszcza otwarcie lokalu lub je uniemożliwia. Wniosek o odbiór lokalu gastronomicznego jest darmowy. Przedsiębiorcy są jednak przyzwyczajeni do płacenia za wszystko i nie zwrócili uwagi na ten fakt. A sprytna pracownica sanepidu to wykorzystała. Kobieta oznajmiała wnioskodawcom, że inspekcja kosztuje. Tym samym otrzymywała do ręki pieniądze, które w rzeczywistości były łapówką.

Kobieta, nie chcąc drążyć tematu, wystawiała przedsiębiorcom pozytywne opinie, niezależnie od stanu lokalu. Brała pieniądze, umożliwiała otwarcie działalności i wszyscy teoretycznie byli zadowoleni.

Wydział do Walki z Korupcją nie śpi

Gdyby pracownica sanepidu otwarcie mówiła, że zatwierdzi lokal, ale w zamian za pieniądze, ktoś mógłby ją zgłosić. Natomiast, kiedy nikt nie zdawał sobie sprawy z przestępstwa, nie mógł również wydać kobiety. Sprytne!

Od takich geniuszy przestępstwa mamy specjalny Wydział Kryminalny. Dzięki współpracy Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim i Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze nielegalny proceder zdemaskowano. Zebrane dowody trafiły do Sądu, a kobiecie grozi do 10 lat pozbawienia wolności.

Read More

Smutny wypadek na drodze w Żaganiu — motocykliści, uważajcie na siebie!

W sobotę 11 września media obiegła smutna wiadomość o tragicznym wypadku na jednej z żagańskich dróg. W wyniku zderzenia z drzewem zginął 25-letni mężczyzna, który prowadził motocykl. Poważnie ranna została 19-letnia współpasażerka. Policja bada przyczyny wypadku.

Stracił panowanie nad pojazdem

Do zdarzenia doszło w piątek około godziny 22. W tym czasie na ulicy Kożuchowskiej (droga wylotowa z Żagania do Kożuchowa) znajdował się motocykl prowadzony przez 25-letniego mężczyznę. Z tyłu znajdowała się jego 19-letnia dziewczyna. Początkowo nic nie zapowiadało tragedii, ale w pewnym momencie kierowca jednośladu stracił panowanie nad pojazdem. Wynikiem tego motocykl wypadł z drogi i uderzył w znajdujące się w pobliżu drzewo.

Uderzenie spowodowało natychmiastową śmierć młodego kierowcy. Jego partnerka została poważnie ranna i obecnie przebywa w szpitalu. Policja nie ustaliła jeszcze, co było przyczyną wypadku, ale nieoficjalnie mówi się, że przyczyną zdarzenia mogła być nadmierna prędkość. Te spekulacje nie zostały jak dotąd potwierdzone. Nie bez wpływu pozostały warunki panujące na drodze. Przypominamy, że obecnie około godziny 22 jest już ciemno. Przyczyną wypadku równie dobrze mogło być znajdujące się na ulicy zwierzę.

Pamiętajmy o zachowaniu ostrożności na drodze

Zderzenie z drzewem, zwłaszcza podczas jazdy motocyklem, niestety nie jest niczym nietypowym. Powodem najczęściej bywa nadmierna prędkość, stąd trudno się dziwić opinii publicznej z góry zakładającej przyczyny najnowszego wypadku w Żaganiu.

Mimo wszystko pamiętajmy, że nie wszystkie zdarzenia na drodze można przewidzieć. Nic nie tłumaczy nieprzepisowej jazdy, ale śmierć zawsze będzie tragedią. Apelujemy do miłośników jazdy na pełnym gazie o przeniesienie swojego hobby na profesjonalne tory wyścigowe. Chwila przyjemności i czasowy skok adrenaliny z pewnością nie są warte śmierci lub kalectwa. Warto również pamiętać, że swoją nieostrożną jazdą tworzymy także zagrożenie dla innych uczestników ruchu drogowego.

Read More